Marketing Shero

#progressday, czyli zamiast słońcem oświeć się wiedzą!

8 maja 2016
Progressday

Słońce, ciepły wiatr i tłum ludzi pędzących z tej okazji na plażę, nie zniechęcili mnie do zmiany planów. W minioną sobotę większość dnia spędziłam na #progressday. Pozbawiona słońca słuchałam; jak podkręcić sprzedaż w firmie, dlaczego wartość ma pierwszeństwo nad kasą, na czym polega social media w służbie millenialsów, dlaczego seniorzy to tak naprawdę nowi nastolatkowie, jakie zintegrowane narracje XXI wieku należy stosować w komunikacji marki, w jaki sposób projektować emocje za pomocą brandingu, jak pisać teksty, które sprzedają, po co łączyć kreatywność komunikacji z autentycznością przekazu i na czym tak naprawdę polega niezwykła popularność digital influencerów? I wiecie co? Warto było! Mało tego! Postanowiłam streścić Wam najważniejsze dla mnie przesłania sobotniej „konferencji bez słońca”. Zobaczycie, że warto skorzystać z takiej dawki wiedzy – nie tylko w pochmurny dzień. #progressday uważam za mega udany!

Czytaj dalej…

Marketing Shero

Femvertising w Polsce. Zobacz najbardziej znane kampanie!

6 maja 2016
Femvertising w Polsce. Fot: Matthew Wiebe

Reklama dojrzewa, zmienia się i „dorasta”. Ta skuteczna unika uproszczeń i co ważniejsze stereotypów. W przypadku kobiet odchodzi od przedstawiania wyidealizowanego świata perfekcyjnych pań domu i zaczyna snuć opowieść o „prawdziwych kobietach”. Wcześniej jednak stara się dokładnie zrozumieć i nawiązać z nimi dialog. To właśnie femvertising – nowy język reklamy, który poza sprzedażą produktu, ma pozytywnie wpłynąć na świat kobiet. Dodać im wiary w siebie i akceptacji do własnych działań. Pokazać, że nie są same, że są rozumiane. To zjawisko, które skupia się na pozytywnych emocjach; szacunku, wsparciu i akceptacji.

Jak ten funkcjonujący od kilku lat na zachodzie trend odnajduje się u nas? Jak wygląda femvertising w Polsce? Zaczyna się rodzić i zdobywa uznanie. Powstają pierwsze kampanie w duchu femvertisingu, a na czoło tych zmian wysuwa się Beauty Management PR & Marketing to Women, agencja, która za tydzień współorganizuje pierwszą w Polsce konferencję na temat femvertisingu.

Czytaj dalej…

Kobiece treści, Kultura, Z dzieckiem

#BiblioteczkaOrzeszka. Konstytucja 3 MAJA do kolorowania!

3 maja 2016

Jak rozmawiać z małym dzieckiem o tym jak ważna jest Konstytucja? Jak mu w prosty sposób wytłumaczyć, że to najważniejszy akt prawny w każdym państwie? Próbowałam…

A co to są te „akty sprawne”?

Akty prawne Kochanie! To są takie zasady, do których wszyscy ludzie w kraju muszą się stosować?

A dlaczego?

Bo się tak umawiają!

A dlaczego?

Z kłopotu wybawiła nas babcia. Przywiozła książkę, która co prawda sprowokowała jeszcze więcej pytań, ale jednocześnie wiele rzeczy wyjaśniła. Konstytucja 3 maja do kolorowania. To wiedza na ten temat w pigułce i jednocześnie podróż w przeszłość w towarzystwie kolorowych kredek. 

Czytaj dalej…

Kobiece treści, W domu

# Kobieta w domowym spa dla duszy i ciała! Nr.2.

1 maja 2016

Czy to zbrodnia siedzieć w domowym spa, gdy za oknem taka piękna pogoda? Właściwie tak, ale co ma zrobić kobieta która aktualnie nie może pozwolić sobie na majówkę na łonie natury? Nie jest jej dane spędzić całego dnia na procesji pierwszomajowej, nie może wyjechać z rodziną do lasu na rowery i nie jest w stanie wybrać się ze znajomymi na plażę aby za parawanem łapać pierwsze w tym roku ciepłe promienie słońca? Co ma zrobić ta, którą w tym czasie dopadła złośliwa angina, musi się uczyć do egzaminów albo kończy arcyważny projekt dla wyjątkowego klienta. Z tego powodu dla siebie ma tylko kilka chwil w ciągu dnia? Takie przerwy na zaczerpnięcie powietrza. Ale uwaga ma! Bowiem rodzina w tym samym czasie wyjechała na zieloną trawkę. Jeśli więc kiedyś mimo pięknej pogody za oknem przytrafi Ci się taka sytuacja, przeczytaj moje propozycje na umilenie sobie czasu w domu pomiędzy spaniem, nauką albo pracą. Samotność nawet przymusowa, dzięki sposobom na czas wolny w domu, może być całkiem fajna. Wszyscy piszą o pięknej słonecznej labie a ja napiszę o nieco innej jej odmianie. Domowej, relaksującej i radosnej bo własnej! Oto propozycje!

Czytaj dalej…

Marketing Shero

One czekały na zmianę. I wreszcie jest! Femvertising!

26 kwietnia 2016
Femvertising

Nie trudno domyślić się śledząc tego bloga, że interesuje mnie wszystko co kobiecie w duszy gra. Zawodowo zajmuję się marketingiem i również tutaj fascynują mnie ślady kobiecej aktywności. Skoro tak, to nie mogłam przejść obojętnie obok zjawiska, które w tym świecie daje o sobie znać już od jakiegoś czasu. Jest nim femvertising. Na czym polega i czemu powstało? Gdybym napisała, że stworzyły je silne kobiety z miłości do kobiet takich jak one same – była by to prawda. Jednak nie cała…

Femvertising powstał, bo kobiety były już zniechęcone oglądaniem w reklamach siebie w stereotypowej roli westalki domowego ogniska. Do tej pory reklamy pokazywały je jako opiekunki chorych, sprzątaczki, praczki albo jako ucieleśnienie męskich pragnień. Jedyne krągłości wyznaczał zbawienny wpływ silikonu. Nagle miarka się przebrała. Zaczęto łamać stereotypy. Kampanie zrobione w duchu femvertisingu zaczęły pokazywać kobietę, która wie czego chce, dodaje siły i wiary w siebie innym kobietom. Jest autentyczna, i naturalna. Tą współczesną kobietę nazwano Shero! Ja się z nią identyfikuje, a Ty? 

Femvertising to trend, który stał mi się bardzo bliski. W Polsce jest znany równie dobrze co w pozostałej części Europy, ale nasze kampanie jeszcze nie osiągnęły poziomu tych, które powstały w krajach znających femvertising dłużej. I dzisiaj właśnie będzie o Shero, z tamtych krajów.

Z dniem dzisiejszym ogłaszam inaugurację nowej kategorii na tym blogu, mającej swój początek w ideologii gender – MARKETING SHERO. Znajdzie się w niej wszystko, co ma związek z kobiecym marketingiem.

Czytaj dalej…

Kobiece treści, Kultura, W domu, Z dzieckiem

SAMO czytanie książek korzyści nam nie czyni!

23 kwietnia 2016
Czytanie książek nie wystarczy!

„Jeśli chcecie poznać ludzi wokół siebie dowiedźcie się, co czytają”

Wiecie, kto zwykł tak mawiać? Znany dyktator i bolszewicki rewolucjonista. Niejaki Józef Stalin. On czytał bardzo dużo. Mawiał, że niejedna książka pomogła mu w zdobyciu szacunku a potem władzy. To nie jest najlepszy przykład, wiem! Pamiętajmy jednak, że książka nie czyni ludzi lepszymi. Owszem jest narzędziem, które może tą dobroć z człowieka wyłuskać. Jednak człowiek musi najpierw na to pozwolić. Czy i jak to zrobi zależy od tego kim jest i jak zrozumie słowa, które przeczyta. Monteskiusz, francuski filozof i pisarz epoki oświecenia mawiał bowiem, że jeśli ludzie nie noszą w swoim sercu reguł moralności, nie znajdą ich w książkach. Natomiast jeden z moich ulubionych pisarzy Carlos Ruis Zafon w swojej bestsellerowej książce „Cień Wiatru” napisał:

„Książki są lustrem. Widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie”

I właśnie o to chodzi! 

Dzięki książkom poznajemy siebie, zdobywamy wiedzę i szacunek u rozmówców. Dowiadujemy się co daje nam szczęście. Z książką na kolanach doznajemy spokoju tak charakterystycznego dla ciszy, która nas otacza, gdy przenosimy się do wyobraźni autora. To jak na nas zadziała zależy od nas samych. Niektórzy znajdują w książkach rozwiązanie swoich odwiecznych problemów, innym wystarczy szczęście na czas czytania, wielu inspiruje się bohaterami przejmując niektóre z ich cech charakteru. Jedni sięgają po władzę drudzy czytaniem się zwyczajnie bawią…

Czytać trzeba bez względu na wszystko. Tymczasem ostatnie raporty czytelnictwa w Polsce pokazują, że w ciągu ostatniego roku aż 63% Polaków nie przeczytało żadnej książki. Dramat, wstyd i zacofanie!

Czytaj dalej…

Kobiece treści, Rewolucjonistki, Sylwetki Kobiet

Ostatnia z rodu. Anna Branicka – Wolska i jej szczęśliwe życie!

21 kwietnia 2016

Dziś Dzień Ziemi. Ziemi rodzącej się do życia i tej dającej życie. Ziemi, która kiedyś trwała przy ludziach przez pokolenia. Dla niektórych kiedyś była wszystkim tym, co zamyka się w słowach: „rodzina” i „dziedzictwo”. Jednak nie o ziemi będzie ten tekst, a o kobiecie, która ją utraciła. Nie odzyskała jej, mimo że kochała ją niczym Scarlet O’Hara swoją Tarę. Tą kobietą jest ostatnia z Branickich. Anna Branicka-Wolska, która w swojej książce Miałam szczęśliwe życie przywołuje czasy, które bezpowrotnie minęły.

Siłę do pokonywania przeciwności losu dało jej pierwsze 18 lat życia. Pełne miłości, szacunku do historii i odpowiedzialności za innych. Spędziła je w pałacu Wilanowie, należącym do rodu Branickich. To był jej dom, który przez wiele lat nazywała „swoim miejscem na ziemi”.

Czytaj dalej…

Kobiece treści, Rewolucjonistki, Sylwetki Kobiet

Indiana Jones w spódnicy. Recenzja filmu z Nicole Kidman!

17 kwietnia 2016
Gertrude Bell

Jak mogło potoczyć się życie kobiety w XIX wiecznej Anglii, która urodziła się z nadmiarem talentów? Kobiety, która już od najmłodszych lat wybijała się ponad przeciętność? Odpowiedź jest prosta. Taka kobieta musiała przeżyć swoje życie inaczej, pełniej i bardziej brawurowo niż inne jej podobne damy! Nie zapominajmy, że czasy były burzliwe, świat się zmieniał, ale pozycja kobiet wciąż stała w miejscu. Ona jako jedna z wielu nie chciała się podporządkować i jako jedna z niewielu miała odwagę, by to zmienić. Czy była feministką? Nie uważała się za nią. Chciała po prostu być wolna i zawsze zdobywała to, czego pragnęła. Może z wyjątkiem jednej rzeczy… Miłości do mężczyzny… Jednak i z tym pogodziła swój los. Wypełniła ją bowiem inna miłość. Miłość do Orientu! O kim mowa? To kobieta, o której na długie lata świat zapomniał. Do popkultury trafił jej serdeczny przyjaciel Thomas Edward Lawren’ce. Legendarny „Lawrence z Arabii”. Ją zaś wciągają tam dzisiaj Werner Herzog za sprawą filmu „Królowa Pustyni” oraz Georgina Howell dzięki książce „Córka Pustyni. Niezwykłe życie Gertrude Bell”

Czytaj dalej…

Kobiece treści, Rewolucjonistki, Sylwetki Kobiet

Dobrawa i Chrzest Polski, którego nie było!

14 kwietnia 2016
1050 rocznica Chrztu Polski

Od tygodnia słyszę w mediach o wielkich obchodach, które rozpoczynają się już dzisiejszego wieczora. Dotyczą tak ważnej dla Polaków daty: 14 kwietnia 966 r. W tym dniu miał mieć miejsce Chrzest Polski. Podobno, bo niektóre źródła podają, że odbył się przed Bożym Narodzeniem tego samego roku.

1050 lat temu. Cholernie dawno, ale jakoś tak… blisko…

Do ochrzczenia Mieszka z całą pewnością przyczyniła się Dobrawa. Być może potrzebowała więcej czasu. Łatwiej jej było namówić męża do zmiany wiary w długie zimowe wieczory i podczas ciągnących się do rana rozmów. Przekupiła go informacjami o bogactwie chrześcijańskich królów, o ich barwnych świątyniach, mówiła o opiece jedynego Boga podczas wypraw wojennych i o uznaniu jakie zyska w oczach części chrześcijańskiej Europy.

Podziałało, ale nie od razu…

Czytaj dalej…

Kobiece treści, W domu

9 pomysłów na zabawę w domu z przeziębionym dzieckiem.

7 kwietnia 2016
W domu z przeziębionym dzieckiem

Bohaterką tego tekstu miała być wyjątkowa kobieta, której biografia zawładnęła mną na kilka nocy. Stało się jednak inaczej. Bohaterem tego posta będzie mój kochany synek. Jest taki czas, kiedy choruje najwięcej. Okres od listopada do kwietnia. Pal sześć kiedy to zwykłe przeziębienie. Gorzej, kiedy trzeba włączyć antybiotyk. Wtedy po siedmiu dniach jego brania powinien zostać w domu jeszcze przez kilka dni. W przeciwnym wypadku jego osłabiony antybiotykiem organizm łapie kolejne choróbsko. Jeśli taka sytuacja ma miejsce w mroźne dni, jakoś nie żal nam słońca za oknem. Jeśli natomiast zdarzy się, gdy na zewnątrz budzi się do życia wiosna, z pobliskiego placu zabaw słychać śmiechy bawiących się dzieci, a słońce natrętnie wzywa nas na spacer – oboje nas roznosi. U nas długa choroba zimą i przymusowy pobyt w domu przebiega jakoś lżej. Dzień trwa krócej, Hubi nie pyta co minutę kiedy znowu będziemy lepić bałwana albo kiedy pójdziemy na sanki a ja nie muszę tak intensywnie myśleć o tym co robić w domu z przeziębionym dzieckiem.

Inaczej jest kiedy choroba dopada go w cieplejsze dni. Po okresie gorączki i początkowego przymulenia, dostaje w domu przysłowiowego „kota”. W tym czasie nie jestem w stanie zrobić dla siebie absolutnie nic. Co minutę słyszę „Mamuś pobaw się ze mną”, „Mamusiu kiedy się pobawimy?”, „Nuuuuudzi mi się!”, „Ja chce iść na rowerek!”, „Chodźmy na plac zabaw, ale jus!”. Rozumiem go ale czasem i ja mam dość. Do czasu, kiedy odkryłam co zajmuje go najchętniej. Dzięki temu w domu jest jeszcze więcej naszego wspólnego śmiechu, a ja później mam chwilkę dla siebie. Jest jakoś tak, że po tych naszych wspólnych zajęciach Hubi osłabiony chorobą i zmęczony naszymi zabawami zasypia nawet na dwie, trzy godziny w ciągu dnia. Poza tym w przypadku niektórych z tych zajęć, kiedy widzę z jakim przejęciem je wykonuje, mogę po cichutku odejść i zostawić go skupieniu. 

Tym samym, poniżej przedstawiam Wam kilka propozycji naszych wspólnych zajęć. Kto wie, może, kogoś zainspirujemy…

Czytaj dalej…