Herstoria

Chcemy całego życia! Te pierwsze.

31 października 2018
Krakowskie sufrażystki manifestują w Dniu Kobiet w 1911

100 lat temu 28 listopada Polki uzyskały prawa wyborcze. Ich sytuacja nie od razu się zmieniła. Zbiorowa mentalność nie dojrzała do tych zmian od razu. Trzeba było mnóstwa samozaparcia i uporu wielu kobiet. Tych, których wsparło kilku mężczyzn…

Po to, aby wśród połowy narodu Polskiego, która wcześniej nie miała żadnych praw pojawiły się „te pierwsze”… Studentka, lekarka, prawniczka, architektka, dziennikarka, naukowczyni, posłanka i kobieta, która samodzielnie zarządzała swoim majątkiem.

Te kobiety przecierały cierniste szlaki dla siebie i dla innych. Były pierwsze. Dzisiaj, takie jak one, są już kolejnymi, które robią karierę. Szlaki za nie przetarły ich poprzedniczki. Mentalność powoli się zmienia a świat rozumie i umożliwia kobiecie wybór. Jednak czy każdej? Czy wszędzie? 

TE PIERWSZE…

Studentki

Na początku były tylko trzy. Kobiety, które jako pierwsze zaczęły studiować. Stanisława Dowgiałło, Janina Kosmowska i Jadwiga Sikorska. Pochodziły z zaboru rosyjskiego i w 1894 roku wstąpiły jako pierwsze słuchaczki na Uniwersytet Jagielloński. Trzy lata później wszystkie zainteresowane kobiety uzyskują prawo do studiowania na tej uczelni. Oczywiście na razie na określonych wydziałach. To by się nie wydarzyło, gdyby nie Stowarzyszenie Naukowe Polek im. I. Kraszewskiego, którego działaczka, Kazimiera Bujwidowa uparcie walczyła między innymi o otwarcie dla kobiet uniwersytetów Krakowa i Lwowa. „Ludźmi jesteśmy i ludzkich praw żądamy!” – przekonywała.

Zainicjowała zakrojoną na szeroką skalę akcję pisania kobiecych podań do rektorów uniwersytetów, w sprawie prawa do studiowania. To ta akcja zaowocowała właśnie przyjęciem trzech pierwszych studentek w mury uczelni.

Znamienne, że najstarszy na naszych ziemiach Uniwersytet Jagielloński ufundowany został przez kobietę. Była nią Królowa Polski, Jadwiga Andygaweńska. To właśnie ona po swojej śmierci zapisała na jego rzecz cały swój majątek. Potem przez 500 lat, uczelnia ta była niedostępna dla kobiet. 

Nie ona jedna oczywiście. 

Pierwszą polską doktorantką była Zofia Daszyńska-Golińska, która studiowała ekonomię na Uniwersytecie Zuryskim. To tam właśnie pozwolono jej jako pierwszej kobiecie obronić doktorat w 1891. 

Lekarka

Tą, która została pierwszą lekarką w Polsce była Anna Tomaszewicz-Dobrska. Praktykowała jako lekarka chorób kobiecych i pediatrka. Było to możliwe, ponieważ w wieku 17 lat wyjechała na studia medyczne do Zurychu. Potem pobierała nauki w Wiedniu oraz w Berlinie. Wróciła do Polski, wzięła ślub z lekarzem, Konradem Dobrskim i nie mogąc praktykować w kraju, nostryfikowała swój dyplom medyczny w Sankt Petersburgu. Po powrocie rozpoczęła prywatną praktykę lekarską w Warszawie.

Jako pierwsza Polka. 

Architektka

Pierwszą w historii kobietą, która została profesorką architektury była Barbara Brukalska. Architektka, ponieważ właśnie tak mówiono w latach dwudziestych na kobiety wykonujące ten zawód, wspierała emancypację i gorąco popierała dostęp kobiet do wszystkich zawodów. W 1938 roku wystąpiła jako referentka podczas I Kongresu Społeczno-Obywatelskiej Pracy Kobiet wygłosiła referat pod tytułem „Architektka buduje dom”. Był przełomowy, no bo jak to tak?

Kobieta?

Buduje dom?

Zawarła w nim wszystkie swoje przekonania i wiarę w ideę równości społecznej. Architektki, jako nowa żeńska grupa zawodowa zaczęła się pojawiać w Europie i USA pod koniec XIX wieku. W Polsce, warszawski wydział architektury dopuścił kobiety do studiowania dopiero w 1915 roku. W latach 1922 – 1939 wydział wzbogacił się o 99 studentek. Stanowiło to 12% wszystkich studiujących. W porównaniu z normą europejską, która wynosiła ok 5% to naprawdę był powód do dumy. Czy coś wiemy o tych kobietach? Niestety niewiele… 

Warto wspomnieć, że w czasach PRL-u językoznawcy uznali słowo „architektka” za dziwactwo i zastąpili je „architektem”.

Czy tak było ze wszystkimi feminatywami? 

Naukowczynie

Mówiąc o pierwszych wielkich naukowczyniach na ziemiach Polskich nie sposób nie wspomnieć o Marie Curie-Skłodowskiej. Jej się udało. Odniosła nieprawdopodobny sukces i zostając dwukrotną laureatką nagrody Nobla, przeszła do historii. Dzięki swojej wiedzy, nieustępliwości i konsekwencji…

Nie oszukujmy się jednak. Udało się jej również dlatego, że mocno wspierał ją mąż i reszta rodziny. Jej córeczki nie były zostawione same sobie, chociaż wiemy, że i im było ciężko. Wspominam o niej w nieco innym kontekście.

Dzisiaj, te kolejne naukowczynie również nie mają łatwo. W świecie nauki mówi się o niektórych z nich jak o „zmarnowanych talentach”. Nierzadko kobiety muszą zdecydować albo kariera naukowa albo macierzyństwo. Mimo, że dziewczyn na uczelniach jest coraz więcej, to w porównaniu z nimi, nieporównywanie więcej mężczyzn zostaje profesorami. Zwykle wszystko zmienia się po doktoracie. Nie jest tajemnicą, że na początku drogi naukowej dominują kobiety. Potem systematycznie się wykruszają. Dlaczego?

Czasem nie pozostawia się im wyboru…

Adwokatka

Pierwszą kobietą adwokat w Polsce była Helena Wiewiórska córka chłopa z okolic Białowieży i ziemianki spod Piotrkowa Trybunalskiego. Od samego początku była bardzo ambitna. Wiedziała, że chce dla siebie innego życia. Całego! Już w gimnazjum za świetne wyniki w nauce zdobyła złoty medal na zakończenie szkoły. Potem wyjechała do Petersburga, gdzie ukończyła szkołę żeńską i studia na Wydziale Prawa. Tam otrzymała dyplom z wyróżnieniem. To nie wszystko jednak. Oprócz prawa studiowała jednocześnie muzykę i historię. Jako studentka działała w wielu organizacjach. Jedną z nich było Stowarzyszenie Studentek Polek „Spójnia”.

Po ukończeniu studiów została nauczycielką historii. Gdy wybuchła I wojna światowa zaangażowała się w pomoc Organizacji Pomocy i Towarzystwu Ofiarom Wojny. Po wojnie współtworzyła Stowarzyszenie Kobiet z Wyższym Prawniczym Wykształceniem. Została aplikantką w warszawskich sądach. Pracowała również u znanych warszawskich adwokatów. Wreszcie poczuła, że jest na swoim miejscu.

Mając 37 lat w 1925 roku rozpoczyna samodzielną pracę w ramach prawa cywilnego, co jednocześnie oznacza, że jest pierwszą kobietą wśród polskiej palestry. Znając świetnie rosyjski, ukraiński, białoruski, francuski, niemiecki i włoski należała też to Międzynarodowego Zrzeszenia Prawa Karnego i brała czynny udział w międzynarodowych kongresach prawniczych. 

W czasie okupacji razem z mężem (Jerzym Wiewiórskim, dziennikarzem i przedwojennym redaktorem „Kuriera Porannego”) przyjmowała do swojego domu wszystkich zagrożonych. W 1940 roku została aresztowana i uwięziona na Pawiaku. Uratowało ją to, że chorowała na dyfteryt. Niemcy panicznie bali się zarażenia. Ona i mąż przeżyli wojnę. W powstaniu warszawskim zginęła ich córka – Alina. 

Po wojnie dalej działała w zwierzchnich organach adwokatury. Załamała ją jednak śmierć męża i po niej całkowicie wycofała się z życia zawodowego. 

Posełkinie

Tych pierwszych było osiem. Nie było im łatwo, ponieważ mimo uzyskanych praw wyborczych partie widziały w kobietach wyborców a nie parlamentarzystki. Na listach do Sejmu Ustawodawczego w 1919 roku zajmowały najgorsze miejsca. Stanowiły 12% wszystkich zgłoszonych. Do sejmu dostało się 2% z nich. Wszystkie działały społecznie, pochodziły z ziemiańskich bądź inteligenckich rodzin. Miały, CO NAJMNIEJ, średnie wykształcenie.

To ciekawe, bo w tym samym czasie co czwarty poseł nie miał go wcale … 

Posłanki zawarły porozumienie. Będą działać razem. Ponad podziałami. Miały świadomość, że przede wszystkim reprezentują kobiety a potem dopiero swoje partie. 

Najważniejszą chyba sprawą, którą musiały wywalczyć dla kobiet to zrównanie ich w kodeksie administracyjnym, procesowym oraz prywatnym. W świetle tych kodeksów mężatki były całkowicie zależne od swoich mężów. Bez ich zgody nie miały praktycznie swojego życia. Tymczasem one chciały je odzyskać. W całości. Chciały dysponować majątkiem, prawami rodzicielskimi, podejmować pracę i same o niej decydować. 

Poniżej poznamy je wszystkie.

Maria Dulębianka

Zanim wspomnę jednak o tych pierwszych posłankach w polskim sejmie nie sposób nie napisać o Marii Dulębiance. Mówi się, że to ona jako pierwsza zaczęła walczyć o prawa kobiet na ziemiach polskich i to właśnie jej działania zapoczątkowały długi łańcuch późniejszych wydarzeń, które doprowadziły do wywalczenia przez polskie kobiety praw wyborczych. To ona, jako pierwsza kobieta w historii naszego kraju, zaprezentowała swój program wyborczy na wiecu w 1908 roku. Na tym wiecu przedwyborczym pojawiły się tłumy. Jej kandydatura, która zgłoszona została z ramienia Komitetu Równouprawnienia Kobiet, i była wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminacji Polek w polityce, została poparta jeszcze przez Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Postępowe. Wybory odbyły się 2 marca 1908 roku. Dulębianka zdobyła ponad 400 głosów. Jej kandydatura została jednak odrzucona „ze względów formalnych”. Mimo to, nie ulega wątpliwości, że to jej kampania nagłośniła kwestię walki o prawo głosu, które kobiety ostatecznie uzyskały 10 lat później. 

Maria Konopnicka

Maria Dulębianka nigdy nie weszła by tak mocno w politykę gdyby nie inna kobieta. Ważna na scenie politycznej i kulturowej. Była nią Maria Konopnicka. Polska poetka, nowelistka okresu realizmu, autorka takich znanych dzieł jak „Na normandzkim brzegu”, „Na drodze” i bajek dla dzieci „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, „Szkolne przygody Pimpusia Sadełko” oraz noweli „Nasza szkapa”. Większość utworów Marii Konopnickiej „nacechowanych jest protestem przeciwko niesprawiedliwości społecznej oraz ustrojowi niosącemu ucisk i krzywdę”. Odnosiło się to również do spraw kobiet. Jako matka ośmiorga dzieci nie zgadzała się z rolą gospodyni domowej jaką chciał jej przypisać mąż, nie popierający jej twórczości literackiej. Po rozwodzie postanowiła sama utrzymywać siebie i dzieci. Jej utwory były coraz bardziej doceniane. Rozpoczęła również pracę jako korepetytorka.

Dwie Marie…

Po 25 latach pracy pisarskiej Konopnicka otrzymała w darze narodowym dworek w Żarnowcu. To tam wprowadziła się z Marią Dulębianką, którą znała już od jakiegoś czasu. Obie działały w ruchach emancypacyjnych. Łączył je romans, który przetrwał aż do śmierci poetki. Gdyby nie Maria Konopnicka, Dulębianka zapewne zostałaby wielką malarką. „Jej prace zdobywały uznanie, w 1900 roku uhonorowano ją wyróżnieniem mention honorable na międzynarodowej wystawie w Paryżu, a jej płótna kupowało krakowskie Muzeum Narodowe”. Jednocześnie jednak Dulębianka walczyła o możliwość studiowania kobiet w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych i o utworzenie gimnazjum żeńskiego we Lwowie. Regularnie publikowała w feministycznym piśmie „Ster” wydawanym przez Paulinę Kuczalską-Reinschmit. Konopnicka namówiła ją do jeszcze większej aktywności. Tym samym malarka „aktywnie uczestniczyła w zjazdach działaczek kobiecych, wygłaszała odczyty i referaty, publikowała artykuły, organizowała akcje demonstracyjne. W 1902 roku wygłosiła w Krakowie odczyt na temat twórczości artystycznej kobiet, który stał się inspiracją do opublikowanego przez nią w 1903 tekstu „O twórczości kobiet”, wydanego w zbiorze artykułów „Głos kobiet w kwestii kobiecej”.”

15 lat później pierwsze osiem posłanek zasiadło w polskim Sejmie Ustawodawczym. Jako pierwsze kobiety w polskiej historii.

Chcemy całego życia! Te pierwsze.

1. Irena Kosmowska

Współzałożycielka partii PSL „Wyzwolenie”, redaktorka pisma „Zaranie”. W listopadzie 2018 roku została wiceministrą propagandy w Tymczasowym Rządzie Ludowym socjalisty, Ignacego Daszyńskiego. Potem jako poseł weszła w skład pięcioosobowego sekretariatu swojej partii. Opowiadała się za powszechną dostępnością do kultury i edukacji, agitowała wśród chłopów, stawała w obronie mniejszości narodowych. Nie bała się twardej polityki i w przeciwieństwie do pozostałych koleżanek nie zajmowała się wyłącznie sprawami „kobiecymi”. Jako jedyna spośród kobiet zabrała głos w debacie nad polską konstytucją.  Swoją działalność polityczną prowadziła najdłużej. W 1930 roku została aresztowana na wiecu w Lublinie, gdy nazwała Józefa Piłsudskiego „obłąkańcem”. Złożyła mandat a w więzieniu spędziła pół roku.

W czasie II wojny światowej działała w podziemnym ruchu ludowym (SL „Roch”). W 1942 roku została aresztowana przez gestapo. Początkowo więziona była na Pawiaku. Potem wywieziono ją do Berlina, gdzie zmarła na skutek ran, które odniosła podczas bombardowania miasta. Została pośmiertnie odznaczona Orderem Krzyża Grunwaldu I klasy.

2. Jadwiga Dziubińska

Uważana za najładniejszą z parlamentarzystek. W 1900 roku została kierowniczką pierwszej w Polsce szkoły rolniczej. Po wybuchu I wojny światowej pracowała w Towarzystwie Opieki na Więźniami, zesłańcami wysłanymi w głąb Rosji. W 1919 roku została posłanką z do Sejmu Ustawodawczego. Aktywnie działała w trzech komisjach; oświaty, opieki społecznej i zdrowia. Oczywiście najczęściej zabierała głos w w tej pierwszej. Szczególnie w przypadku założenia ludowych szkół rolniczych. Sejm przyjął ten projekt. Jadwiga jeździła po Polsce z innymi przedstawicielami komisji wybierając majątki ziemskie, na których można by założyć szkoły rolnicze. Przerwała tą działalność, aby z ramienia PCK – Komisji do spraw Repatriacji Polaków, wyjechać do Rosji i pomagać potrzebującym Polakom. Po powrocie do kraju ponownie zajęła się propagowaniem edukacji na ziemiach wiejskich.

Nie założyła rodziny, całe życie poświęciwszy sprawom publicznym. Została odznaczona Krzyżem Niepodległości i Oficerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski.

3. Zofia Moraczewska

Przewodnicząca Ligi Kobiet Galicji i Śląska. W ostatnich latach I wojny światowej pracowała w Związku Sanitariuszek. Po wojnie była redaktorką „Głosu Kobiet” a w styczniu 1919 roku została wybrana razem z mężem (przyszłym premierem) do Sejmu Ustawodawczego RP.  Była tam jedyną kobietą zasiadającą w Związku Polskich Posłów Socjalistycznych.

Po wyborach razem z mężem i trójką dzieci zamieszkała w Sulejówku, gdzie byli sąsiadami Naczelnika. 

Nie zgadzała się z przepisem, według którego kobieta, która poślubia cudzoziemca, traci polskie obywatelstwo. Przekonywała, że dla lekarek czy adwokatek oznacza to utratę pracy. Wykonywanie tych zawodów wymagało właśnie posiadania polskiego obywatelstwa. Wniosek jednak został przez mężczyzn odrzucony.

Razem z kolegą z Partii, Julianem Smulikowskim, jako jedyni jej członkowie zagłosowali za przyjęciem konstytucji marcowej za co dostali naganę od klubu. Na znak protestu na kilka lat zawiesiła działalność partyjną.  

Razem z innymi posłankami aktywnie działała na rzecz ustawy o ograniczeniu produkcji i spożycia alkoholu. Przekonywała, że alkohol jest wrogiem klasy robotniczej. Chciała by zakazano sprzedaży alkoholu w wojsku oraz aby ograniczono jego sprzedaż w czasie świąt. Ustawa została przyjęta.

Z jej inicjatywy powstał Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet, który aktywnie działał na rzecz odbudowy nowej Polski. Stał się największą organizacją kobiecą w kraju. 

W 1930 roku ponownie została wybrana do Sejmu. Była tam kierownikiem grupy w Komisji Imigracyjnej. 

Po II wojnie światowej nie angażowała się już tak aktywnie w życie polityczne. Życie dotkliwie ją doświadczyło. Wszyscy jej najbliżsi odeszli przed nią. Najstarszy syn Kazimierz poległ jako siedemnastoletni ochotnik pod Nowogrodem w czasie wojny polsko-bolszewickiej, syn Adam, który został doktorem historii a w czasie II wojny światowej był kurierem, zginął w Auschwitz, córka Wanda, nauczycielka łaciny i żołnierz AK zginęła na Pawiaku. Pod koniec wojny zginął tragicznie jej mąż trafiony przypadkowym odłamkiem pocisku artyleryjskiego we własnym mieszkaniu.

Zofia zajęła się przygotowywaniem do druku Encyklopedii polskiego ruchu kobiecego. Zmarła w Sulejówku w 1958 roku

Została odznaczona Krzyżem Kawalerskim, Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Niepodległości. 

4. Gabriela Balicka

Studiowała na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu w Genewie. Na tej uczelni obroniła tytuł doktora botaniki. Tam też prawdopodobnie poznała swojego męża, studenta prawa a później pisarza i działacza politycznego, Zygmunta Balickiego. Prowadziła badania naukowe z zakresu anatomii i cytologii roślin w Monachium a później w Krakowie. Przed I wojną światową wykładała na Wydziale Rolnicznym TKN fizjologię roślin. W czasie wojny natomiast była kierowniczką seminarium dla nauczycielek ludowych Towarzystwa Ochrony Kobiet

W 1919 roku została wybrana do Sejmu Ustawodawczego. Zasiadała w Komisji Oświatowej i Konstytucyjnej. Była konserwatywną, prawicową posłanką. W Sejmie walczyła o zniesienie ograniczeń dla kobiet w prawie cywilnym oraz o ustawę o ograniczenie produkcji i spożycia alkoholu. Przekonywała, że alkohol niszczy osobowość i psychikę. Można sobie tylko wyobrazić z jakim odbiorem spotkała się ta deklaracja wśród kolegów posłów. Jednak jak wspomniałam powyżej ustawa została przyjęta.

Wspierała Zofię Moraczewską i Marię Moczydłowską w walce o usunięcie przepisu, według którego kobieta, która poślubia cudzoziemca, traci polskie obywatelstwo.  Po odrzuceniu tego wniosku przez mężczyzn powiedziała:

„W zasadzie wszyscy zgadzają się na to, że ograniczenia praw kobiet są przeżytkiem, ale mówi się to, ile razy chodzi o teorię, w praktyce jednak rzecz natrafia na trudności nawet w umysłach tych ludzi, którzy raczej są przyjaciółmi kwestii kobiecej”

Zmarła w Krakowie w 1962 roku.

5. Maria Moczydłowska

Najmłodsza z parlamentarzystek i chyba najodważniejsza. Gdy nią została miała 33 lata. Została Sekretarzem Klubu Narodowego Zjednoczenia Ludowego. To ona jako pierwsza kobieta w Polsce przemawiała w Sejmie. To ona referowała wspomnianą przeze mnie przy poprzednich posłankach ustawę o ograniczeniu spożycia i produkcji alkoholu. Była jej pomysłodawczynią. Zabrakło jednego głosu do zatwierdzenia jej projektu, który wprowadzał pełną prohibicję. Uchwalono natomiast ustawę, znaną później jako „lex Moczydłowska”, dzięki której ograniczono sprzedaż i spożycie alkoholu.

W maju 1919 roku Maria w porozumieniu z koleżankami z Sejmu ustaliła, że ich głównym posłannictwem będzie walka z prostytucją, pomoc ludziom żyjącym w nędzy i dzieciom. Wspierała Zofię Moraczewską i Gabrielę Balicką w walce o usunięcie przepisu, według którego kobieta, która poślubia cudzoziemca, traci polskie obywatelstwo.

Gdy złożyła mandat poselski była organizatorką szkół polskich we Francji. Następnie pracowała w kuratorium w Warszawie.

W czasie II wojny światowej prowadziła tajne nauczanie. Po wojnie należała do Związku Nauczycielstwa Polskiego i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Była dwukrotnie zamężna. Najpierw z dyrektorem szkoły rolniczej w Liskowie, Mieczysławem Moczydłowskim a potem z urzędnikiem skarbowym Tymoteuszem Niekraszem. Zmarła w 1969 roku. Została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Srebrnym Krzyżem Zasługi.

6. Franciszka Wilczkowiakowa

Przed I wojną światową prowadziła na ziemiach pruskich księgarnię z polskimi książkami. Zajmowała się również edukacją Polaków mieszkających w zachodnich Niemczech. W czasie I wojny światowej działała w ramach politycznej organizacji zaboru pruskiego – Naczelnej Rady Ludowej. W jej ramach w grudniu 1918 roku została deputowaną do obradującego w Poznaniu Sejmu Dzielnicowego.  Był to jednoizbowy parlament obradujący w dniach 3-5 grudnia 1918 roku. Wzięło w nich udział około 1100 Polaków zamieszkujących ziemie pozostające w granicach Niemiec. W 1919 roku Franciszka wystartowała z ramienia Narodowej Partii Robotniczej do Sejmu Ustawodawczego i uzyskała mandat poselski. 

Podczas prac sejmowych działała w komisji opieki społecznej, walczyła o los najuboższych. Walczyła na przykład o prawa najbiedniejszych mieszkających na terenach Pomorza odzyskanych przez Polskę. Zwracała uwagę na nadużycia nowej Polskiej administracji. Zapamiętano szczególnie jedno jej przemówienie w obronie wspomnianej warstwy społecznej:

„Serce rozdziera się na myśl, że właśnie nasza Polska dopiero co powstająca postawiła na urzędach takich ludzi, którzy nie uwzględniają interesów najmniejszych, interesów tego fundamentu naszego narodu polskiego. Spodziewamy się, że panowie zastanowicie się nad tem i nie będziecie rządzili tylko głową, ale serce okażecie ludowi. Nie żądamy niczego więcej, nie żądamy takich stanowisk, jakie wy macie, nie żądamy takiego majątku, który by kieszenie nasze wypchał, ale żądamy od was odrobiny serca, miłości bliźniego i miłości Polaka do Polaka”

7. Zofia Sokolnicka

Uchodziła za najpracowitszą parlamentarzystkę. Pochodziła z rodziny ziemiańskiej. Skończyła filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim i studia muzyczne. Została nauczycielką polskiego i historii. Pracowała w stowarzyszeniu kobiecym „Warta”, którego zadaniem było tajne nauczanie języka ojczystego i historii.

W czasie I wojny światowej była została pośrednikiem między Centralną Agencją Polską w Lozannie, której celem była promocja polskich spraw na zachodzie Europy, a Polakami z zaboru pruskiego. Miała wyjątkową pamięć. Przekazywała ważne informacje polityczne nie potrzebując papierów, dokumentów ani notatek. Wszystko przechowywała w głowie. Na pamięć uczyła się również instrukcji, które dostarczała później działaczom politycznym. Była delegatką na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu w 1918 roku. Rok później na konferencji pokojowej w Paryżu była członkiem grona ekspertów Komitetu Narodowego Polskiego i delegacji polskiej. 

Dwukrotnie została posłanką w 1919 i 1922 roku.  Jako posłanka w sejmie przemawiała głównie w sprawach dotyczących szkolnictwa. Opracowała ponad 20 ustaw, 19 razy przemawiała na forum Izby. Praca społeczna była jej życiem. Nie założyła rodziny. Zmarła w wieku 49 lat.

8. Anna Anastazja Piasecka

Najcichsza i najmniej widoczna z całej ósemki. Wstąpiła do Sejmu z ramienia Klubu Narodowej Partii Robotniczej. Niewiele można o niej powiedzieć, ponieważ przez całą kadencję nie zabierała głosu. Dzielnie wspierała pozostałe posłanki. Działała w Komisji Opieki Społecznej. 

Papieżyca polskiego feminizmu

Wszystkie powyższe znały i wspierały tą jedną. Przez wielu uważaną za najodważniejszą, najbardziej konsekwentną i najdotkliwiej doświadczoną. Paulina Kuczalska-Reinschmit była jedną z najważniejszych działaczek feministycznych przełomu XIX i XX wieku. Jej mama należała do grupy entuzjastek Narcyzy Żmichowskiej. Ona sama była założycielką Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich, redaktorką naczelną feministycznego pisma „Ster”. Twórczynią ruchu kobiecego. Skupiała wokół siebie całe grono, walczących o podobne sprawy kobiet. Razem walczyły z dyskryminacją płci na wielu polach: politycznych, ekonomicznych i społecznych.

Jej zdaniem, które wygłosiła na warszawskim wiecu Demokracji Postępowej w 1906 roku, kobiety powinny walczyć o swoje prawa niezależnie od walki o niepodległość. Polemizowała w tej kwestii z Elizą Orzeszkową, która była zwolenniczką samopoświęcenia się kobiet. To ona jednak zorganizowała uroczyste obchody 25-lecia twórczości Elizy Orzeszkowej, podczas których zebrano fundusze na ich prace naukowe.

Jej bliską współpracownicą i prawdopodobnie partnerką  życiową była Józefa Bojanowska. Zanim ją poznała była żoną Stanisława Reinschmita. Mąż nie był jej wierny. Zaraził ją chorobą weneryczną, w wyniku której straciła oko. Po jakimś czasie zdecydowała się na rozwód. Straciła tym samym prawo do opieki nad synem, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem, w tej sytuacji kobieta nie miała szans na zatrzymanie przy sobie dziecka. By go odzyskać, znaleźć pracę i odwrócić niesprawiedliwy los kobiet, wyjechała na studia za granicę. Studiowała nauki ścisłe w Genewie i Brukseli. Władała francuskiem, angielskim, włoskim i niemieckim. 

MATKI NIEPODLEGŁOŚCI

Te wszystkie kobiety, o których wspomniałam powyżej musiały walczyć o swoje prawa. Jak krzyczy Zofia Daszyńska-Dolińska podczas marszu krakowskich emancypantek „Praw się nie dostaje. Prawa się zdobywa!!”. Ich biogramy nie wspominają o poświęceniu, sile, konsekwencji i tej walce jaką musiały stoczyć. 

Dlaczego wciąż tak mało mówi się o tym, że bez wkładu kobiet nie byłoby niepodległej Polski??

Niedawno byłam na Gali 100-lecia praw wyborczych w Europejskim Centrum Kultury w Gdańsku. Odbyła się dzień przed setną rocznicą odzyskania przez Polskę Niepodległości. Była wspaniała, inspirująca, pełna pozytywnej energii bo prelegentki i panelistki zarażały swoją siłą i wiarą w to, że dla kobiet nastał jeszcze lepszy czas.

Następnego dnia w dzień setnej rocznicy, kiedy od rana wszyscy żyli obchodami i marszami niepodległościowymi – przekazów medialnych na temat kobiet, które wzięły czynny udział w odzyskaniu przez Polskę niepodległości było niewiele.

Kilka „wejść” na ten temat w każdej ze stacji.

I tyle.

Owszem, jedna z największych i najbardziej poczytnych gazet zorganizowała plebiscyt na Polkę Stulecia. Wybierano kobietę, która od 1918 do 2018 roku miała największy wpływ na losy świata, kraju, na społeczeństwo i której energia, wiedza, odwaga są wzorem dla wielu z nas. Na stronie plebiscytu można było przeczytać biogramy wybitnych Polek i wybrać tę najważniejszą. Okazała się nią niezastąpiona Maria Curie – Skłodowska.

To fakt! Jak napisał organizator plebiscytu, „Królowa jest tylko jedna”… Jednak zastanawiam się na ile ten wybór był w pełni świadomy biografii pozostałych nominowanych do tego tytułu kobiet? Sądzę, że wielu uczestników konkursu nie czytała biogramu, a najbardziej znana im była ta jedna, bezsprzecznie wielka i wyjątkowa Polka. Królowa Polskiej Nauki!

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości wszyscy najwięksi politycy, polityczki, dziennikarze i dziennikarki wymieniali przez wszystkie przypadki wielkie czyny ojców niepodległości.

Były wspaniałe. To prawda!

Jednak czemu tak niewielu, a właściwie prawie nikt nie wspomniał o matkach niepodległości?? To właśnie edukacja, powtarzanie, wyjaśnianie, że były też i one może zmienić powszechny i chętnie obierany kierunek myślenia. Z pięknego ale niekoniecznie pełnego w swoim przekazie wizerunku Matki Polki, która wychowuje swoje dzieci na prawdziwych patriotów i wysyła synów na wojnę na Matkę Niepodległości, która ramię w ramię z mężczyznami walczyła o Polskę. Nie zawsze z karabinem w ręku, ale o losach ojczyzny chciała decydować w równym stopniu. I decydowała! Wiele z nich, na początku tej walki przedkładało walkę o niepodległość nad walkę o swoje własne prawa! 

Nie pozwoli o nich zapomnieć film Marty Dzido o znamiennym tytule „Siłaczki”. Przedstawia on historię polskich emancypantek. Amerykanki mają swój film „Niezłomne” z 2004 roku, Brytyjki film”Sufrażystka” z 2015 roku, Szwajcarki „Boski Porządek” z 2017 roku a Polki będą miały  „Siłaczki„. Oto jak opowiadała o nim sama autorka, w chwili gdy nie wiadomo było czy zdąży ukończyć ten projekt do 28 listopada.

Mam nadzieję, że herstorii o nich będzie coraz więcej, bo na razie wciąż czuję niedosyt. I pewnie nie tylko ja. Być może więcej korzystnych, edukacyjnych przekazów medialnych będzie 28 listopada br? W dniu, kiedy wybije dokładnie 100 lat odkąd nasze rodaczki mogą cieszyć się prawem wyborczym i wieloma innymi. Jednak co będzie dalej? Znowu ciszej?

Oby nie!

***

Korzystałam z artykułów:

Kobiety do architektury weszły od kuchni„, Aleksandry Zbroja, WYSOKIE OBCASY, 25 II 2017r.

U mężczyzn doktorat traktowany jest jako inwestycja. U kobiet jako fanaberia. Zmarnowane talenty kobiet.„, Karoliny  Głowackiej (TOK FM), WYSOKIE OBCASY, 03 IX 2018r. 

Szanowne Panie Posełki. Kim były pierwsze kobiety w polskim parlamencie.„, Joanna Frydryszak-Kuciel, Gazeta Wyborcza, Ale Historia, 20 II 2017 roku.

Ze strony Pokój Adwokacki. Podziwiamy, oglądamy, rozmawiamy, gdzie znalazłam tekst: Helena Wiewiórska – pierwsza kobieta adwokat w Polsce

Maria Dulębianka – kobieta, która wywalczyła kobietom prawa wyborcze„, Anna Olejniczak, 30.11.2017r.

Papieżyca„, Krzysztof Tomasik, QUERR, 17.09.2013r.

Korzystałam również z informacji w Wikipedii nt.: Ireny Kosmowskiej, Jadwigi Dziubińskiej, Zofii Marczewskiej, Gabrieli Balickiej, Marii Moczydłowskiej, Franciszki Wilczkowiakowej i Zofii Sokolnickiej Heleny Wiewiórskiej oraz nt. Sytuacji Kobiet w II Rzeczpospolitej.

 

Fotografia z domeny głównej: Wikimedia Commons. 1911 Pochód w Dzień Kobiet

Sprawdź także

Brak komentarzy

Zostaw komentarz