Kobiece treści, Kultura, Sylwetki Kobiet

Żony Bogów. Gdyby nie tych kilka spraw, byłyby szczęśliwsze…

8 lipca 2016
Żony Bogów. Rita żona Gombrowicza

Jaka naprawdę były? Żony Mrożka, Miłosza, Gombrowicza i Iwaszkiewicza? Przyznam się, że wciąż wiem zbyt mało…

Kilka tygodni temu w oczekiwaniu na stacje Warszawa, gdzie miała odbyć się konferencja dotyczącą femvertisingu zaczęłam czytać książkę „Żony Bogów”.

Przed konferencją określiłabym ją jako opowieść o „trudnej sztuce życia z geniuszem”. Po konferencji, gdzie garść badań pokazała czego tak naprawdę oczekują od znanych marek współczesne kobiety, była to już książka wyłącznie o samych bogach i ich muzach. Muzach, które dla marki, jaką niewątpliwie było nazwisko męża, zrezygnowały ze swoich własnych marzeń.

Tak, to był ich wybór, ale sądzę, że żadna z nich nie była z tego powodu W PEŁNI szczęśliwa. Dowodzi tego sama książka.Skromna porcja informacji, na ich temat, udowadnia jak mało te kobiety zostawiły światu siebie. Sławomir Koper otwarcie przyznaje, że zawarte w niej opowieści, na temat muz geniuszy, stanowią jedynie szkic, który trzeba rozwinąć.

On sam nie był w stanie tego zrobić. Kobiety, które próbował sportretować, skutecznie schowały się za plecami tych, których talent i potrzeby uznały za dużo ważniejsze od swoich własnych. Szkoda, bo moim zdaniem, każda z nich wiele na tym straciła. Czy coś zyskały? To wbrew pozorom trudne pytanie…. 

Autora „Żon Bogów” krytykowano, że książka zbyt mało opowiada o ich życiu. Nie zapominajmy jednak, że te kobiety w porównaniu ze swoimi mężami żyły w ich cieniu. Świat zbyt mało o nich wie. Winne są one same. Ponadto tak skomplikowane relacje jakie łączyły każdą z tych par trudno dokładnie sportretować, nie narażając się na krytykę pominięcia jakiś ważnych aspektów. Dowodzi tego chociażby ten tekst. Za krótki i za płytki jak na tak wielowymiarowe uczucia.

ŻONY BOGÓW WYKSZTAŁCONE I AMBITNE . CZY ZREZYGNOWAŁY ZE SWOJEJ KARIERY?

Maria Rita Gombrowicz studiowała na Uniwersytecie w Montrealu literaturę francuską. Naukę kontynuowała w Paryskiej Sorbonie. Na Uniwersytecie w Nicei-Aix – en – Provence rozpoczęła przygotowania do doktoratu o twórczości Collete. Tą pracę przerwał na jakiś czas burzliwy romans z Gombrowiczem. 

Maria Obremba, córka znanego lekarza z Mysłowic od najmłodszych lat interesowała sie malarstwem. Talent rozwijała w szkołach artystycznych. Jako studentka, związała się z katowicką awangardą zwaną Grupą St-53. To w ich szeregach „wyrzywała się artystycznie”. Ceniono jej talent. Po ślubie z Mrożkiem świadomie odsunęła na bok swoją karierę aby jego mogła zabłysnąć.

Meksykanka Susana Osario, kolejna żona Mrożka była od niego młodsza o 22 lata. Pochodziła z zamożnej inteligenckiej rodziny. Studiowała archeologię, ale jej pasją stał się teatr. Została reżyserem. Twórczość Mrożka uwielbiała. Jednak kiedy go poznała nie chciała się angażować. Miała swoje plany i marzenia. Nie chciała zostać „Panią Mrożkową”. Została. Nie zapomniała jednako swoich pasjach i starała się znaleźć na nie czas. Mimo to już nie w takim stopniu jak poprzednio. Po latach zacznie realizować się, między innymi, jako restouratorka i właścicielka manufaktury produkującej konfitury.

Janina Dłuska pochodziła z biednej rodziny. Obiecała sobie, że jej życie będzie wyglądało zupełnie inaczej. Dostała się na studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jednocześnie pracowała w radiu i obracała się w środowisku młodych fimowców. Dla Miłosza zostawiła pierwszego męża, Eugeniusza Cękalskiego – znanego polskiego dokumentalistę. Wyjechała z Czesławem do Nowego Jorku, gdzie pracowała w Polskiej Agencji Prasowej.

Podobało jej sie nowe życie w Stanach. Czesławowi mniej. Wyjeżdżał i zdradzał. Tymczasem ona wciąż była jego lojalną asystentką, gosposią, kucharką, jedną z kochanek i matką dwóch synów.

Wszyscy biografowie Miłosza podkreślaja, ze to młodsza od niego o 33 lata Carol Thigpen była jego wielką miłością. Na poczatku wszystko ich dzieliło. Ona nie miała żadnych związków z Polską. Nie znała jego utworów. Pochodziła z zamoznej, protestanckiej rodziny z amerykańskiego południa. Kiedy poznała Miłosza pracowała jako dziekan ds. studenckich na Uniwersytecie w Atlancie. Specjalizowała się w historii edukacji i nigdy nie czytała utworów tego polskiego poety. Kiedy je jednak poznała zakochała się nie tylko w nich, ale przede wszystkim w ich autorze. Po ślubie zapomniała o karierze na uczelni. Po latach wspólnie z Miłoszem zamieszkała w Krakowie gdzie tłumaczyła jego utwory na angielski, przygotowywała antalogie, pilnowała wydawniczych umów i wykłócała się z grafikami o okładki. Oprócz tego została jego oddaną żoną, gospodynią, kucharką i pielęgniarką.

Talent Anny Lilpop, córki bogatego przemysłowca, ukształtował się podczas pobytu w Rosji, gdzie studiowała w moskiewskiej Wszechnicy Polskiej. Uczyła się języków obcych, pokochała muzyke i teatr. Kiedy w Polsce poznała Jarosława Iwaszkiewicza od lat zaręczona była z księciem Radziwiłłem.  Na 9 dni przed zaplanowaną data ślubu zerwała z nim jednak i i wbrew ojcu, zdecydowała sie zostać żoną biednego jeszcze poety. To małżeństwo ułatwiło jej kontakt ze światem artystycznym, który tak ją fascynował. Pisany przez nią przez wiele lat „Dziennik” pokazuje jak niezwykły miała talent i jak barwną była postacią. Publikowała eseje na temat twórczości Marcela Prousta, Josepha Conrada i Thomasa Manna. Tłumaczyła literaturę francuską i angielską. Mimo tak niezwykłych zdolności nie miała więcej czasu dla swojej twórczości. Poświęciła go dziełom męża.

***

Każdy z opisywanych w książce poetów, nie zwrócił by uwagi na byle kogo. Ich towarzyszki musiały byc piekielnie inteligentne. Jako muzy ich życia i twórczości miały umilać im życie na takim poziomie, do jakiego przywykli. Dla ich żon to życie było z pewnością wyzwaniem, ale nie samospełnieniem. Być może czuły, że oddawały się światu, poświęcały się dla potomnych, robiły coś dobrego. Myślę jednak, że był niejeden taki dzień, kiedy uświadamiały sobie – iż w ferworze życia z geniuszem – za bardzo zrezygnowały z siebie. Świat nie na nich kierował swoje reflektory. One stały za kotarą. Nikt nie wiedział jak ciężko jest żyć w cieniu przeświadczonego o swojej wielkości boga twórczości …

BOGOWIE LITERATURY I NAMIĘTNOŚĆ. CZY ŻONY BOGÓW Z CZASEM NIE OCZEKIWAŁY CZEGOŚ INNEGO?

Wszystkie biogramy i wspomnienia przekonują otwarcie lub „między słowami”, że każda z tych kobiet oddała niemałą przysługę polskiej literaturze i że mając tą świadomość czuły się szczęśilwe. Nie wierzę w to. Czy kochały swoich mężów? Nietaktem byłoby napisać, że nie. Jednak sądzę, że niejedna, nie raz zatęskniła za prawdziwą, namiętną i szaloną miłością.

Oczekiwały od życia czegoś innego? Błagam! Wierze, że literacki wieszcz mógł zaspokoić ich serca, duszę, w pewnych względach i ciało ale nie wierzę, że na dłuższą metę nie oczekiwały czegoś, czego w gruncie rzeczy on nie mógł im dać. I nie chodzi tu tylko o seks.

Gombrowicz z Ritą na początku kochali się niemal codziennie, z czasem musieli przestać bo on zaczął bać się o swoje serce. Przed poznaniem Rity pisarz wiązał się z mężczyznami. Biseksualistą był również Iwaszkiewicz, który przez wielu nazywany supergejem polskiej literatury, chędożył podobno i Czesia Miłosza. Podobno, bo twórcy jego biografii do dziś nie mają pewności. Tę miał sam Iwaszkiewicz. Sam Czesław Miłosz kochał kobiety. Wiele kobiet, nie tylko tą jedną, która była jego żoną. Ona zdawała sobie z tego sprawę. Dla Sławomira Mrożka, okres po śmierci pierwszej żony to czas romansów i alkoholu. To chyba jedyny pisarz z tej czwórki, o którym mówiono, że otwarcie nie znosi kobiet. Traktował je paskudnie. Szczególnie oburzał i gorszył opinię publiczną ich wizerunek w drugim tomie jego Dzienników: Odkąd nie można ich kupować i trzymać w haremie, wszystko stracone! Nie znosił gadania bez sensu, trzpiotek i kokietek. Uważał kobiety za niesamodzielne i zwyczajnie głupie. Niejedną doprowadził do płaczu. Co ciekawe to on właśnie z całej czwórki jest mi najbliższy. To on stworzył najcieplejsze i najszczęśliwsze związki ze swoimi żonami. Mrożek-mizogin, Mrożek-kpiarz, Mrożek-błazen, Mrożek-mruk. Mrożek-kobieciarz i Mrożek – wulkan. Paradoksem było to, do czego potrafił się przyznać: nie umiał bez kobiet żyć, pociagały go do szaleństwa a jednocześnie się ich bał!  Na starość złagodniał. W dużej mierze, dzięki swojej drugiej żonie.

Wszystkie żony bogów były cierpliwymi kochankami, pielęgniarkami i kucharkami. Każda z nich była niezwykle wyrozumiała. Przymykały oczy na kaprysy, zdrady, homoseksualne skłonności i pomagały zwalczać depresje.

Sądzę również, że niejedna miała za sobą moment, kiedy płacząc z bezsilności w poduszkę wyobrażały siebie w zupełnie innej niż dotychczas roli.

ŻONY BOGÓW JAKO LEPCE NA HUMORY. CZY NIE CZUŁY SIĘ JAK KSIĘŻNICZKI UWIĘZIONE W ZŁOTEJ APTECZCE!?

Jak zdążyliście się zorientować, każdy z tej czwórki mężczyzn byc ciężkim partnerem w codziennym życiu. W każdym z nich kobiety widziały jednak kogoś szczególnego. Rita uwielbiała poczucie humoru Gombrowicza, Jankę żonę Miłosza fascynowało to, że ten przezywał wszystko mocniej i intensywniej niz inni. Anna Iwaszkiewicz zafascynowana była poezją Skamandrytów i należącym do nich Jarosławem. Akceptowała dość „popularny” u nich homoseksualizm, bo sama miała jedną czy dwie przygody z kobietami. Susana Osario pokochała i rozumiała dostojeństwo i zdyscyplinowanie Mrożka. Ona była inteligentną gadułą on mądrym milczkiem. Uzupełniali się nawzajem. 

Nie da się jednak ukryć, że początkowe zafascynowanie, ciekawość, miłość przeradzała się z biegiem lat w rutynę i bezsilność. Tak jak to w życiu bywa, nie sposób było od tego uciec.

Rita była dla Gombrowicza pierwszą kobietą od 20 lat. W jednym z wywiadów opowiadała, że często przekonywała go, że mogą rozstać się chociażby jutro. On dzięki temu nagle zaczął żyć z kobietą i z lektury „Kronosa” – jego ostatniego wielkiego dzieła – widać, że takie życie bardzo sobie chwalił. Rita ze stoickim spokojem znosiła jego humory i stany depresyjne. Palił trzy paczki dziennie, ale jednocześnie przesadnie dbał o swoje zdrowie. Gdy jego muza była przeziębiona, przez kilka dni nie pozwalał jej wychodzić z pokoju aby go nie zaraziła. Nie lubił dźwięku muzyki w mieszkaniu, więc nie pozwalał jej włączać radia ani słuchac ukochanego Elvisa Presleya. Zdawał sobie sprawę, że żona nie jest do końca szczęśliwa. W „Kronosie” pisał: „Rita nie może juz znieść tego życia jak mniszka”.

Dla Czesława Miłosza pierwsza żona znaczyła bardzo wiele. Mimo to, potrafił być dla niej okrutny. Świadczy o tym list z Paryża, w którym prosi aby porzuciła Stany Zjednoczone i przyjechała do niego z synami . W końcu! Po dwóch latach rozłąki…  Jednoczesnie informuje, że jej przyjazd spowoduje cierpienie innej kobiety.

Można powiedzieć, że był to związek, który przetrwał wszystko. Od wzajemnej fascynacji, gdzie seks był mniej ważny niż wzajemne porozumienie, po liczne zdrady, cierpienie, jego ucieczkę przed rodzinnością, walkę o przetrwanie tego uczucia aż po czas kiedy Czesław Miłosz musiał zajmować się schorowanym ciałem żony, w którym sprawny był juz tylko rozum w depresji. Ten czas pozwolił mu zrozumieć ile stracił. 

Druga żona była jego wielką miłością. Mówił, że jest ona równowagą do jego stanów depresyjnych.

Maria i Sławomir Mrożek uchodzili, że małżeństwo doskonałe a jednocześnie mało, który znajomy Sławomira poznał jego żonę. On wszędzie chodził sam. Maria nie udzielała się towarzysko, mimo że była mu bardzo oddana. On jej nieco mniej. Pisarz docenił ją w pełni dopiero jak przedwcześnie zmarła. Długo dochodził do siebie po jej śmierci. Przy drugiej żonie zmienił się i złagodniał. 

Relacja Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów była jednocześnie czuła i toksyczna. Oboje tkwili w niej przez 58 lat. Porozumienie dusz czy wygoda? Wydawało się, że całe ich życie to małe wyspy szczęścia wśród morza melancholii. Jarosław Iwaszkiewicz potrafił na sto sposobów rozgryzać wszystko co mu sie przytafiło. Z żoną łączyła go silna emocjonalna więź. To nieprawdopodobne, ale ona miała normalny kontakt z jego kochankami. Mało tego, gdy po przeszło 30 latach wspólnego życia Jarosław zakochał sie nieprzytomnie w młodym poecie, Jerzym Błeszyńskim i potem cierpiał z powodu jego przedwczesnej smierci na gruźlicę – ona wspierała go w tym cierpieniu. Jednak i on zdawał sobie sprawę, że mimo lojalności, trwałości i nienaruszalności ich związku, Anna nie jest szczęśliwa. 

„Na każdym kroku widać, jak ciąży (…) rodzaj naszego życia, jak nie bierze absolutnie żadnego udziału w tym, co ja robię, jak jej w najmniejszym stopniu nie interesuje ani moja twórczość, ani moje borykanie się, ani moje »cierpienia«. Bardzo tragiczne po czterdziestu latach pożycia małżeńskiego skonstatowanie, że pozostało się sobie zupełnie obcymi ludźmi (czy zrobiło się, nie pozostało) i już nic nie ma między nami wspólnego”

Ona jednak wciąż troszczyła się o niego, znosząc i rozumiejąc jego „cierpienia”. On zaś dbał o nią podczas jej choroby psychicznej. Dużo było między nimi szczerości i miłości, ale panował jednocześnie emocjonalny dystans. Gdy Anna zachorowała. Jarosław przerwał swoja karierę polityczna w Brukseli, a gdy zmarła powiedział: „Ja bez Hani żyć nie będę”. Odszedł dwa miesiące po niej.

Ten tekst nie powstał po to aby uświadomic tym, którzy go czytają, jak nieszczęśliwe były te kobiety. Nie o to chodzi. Gdyby pozwolono im przeżyc zycie jeszcze raz, być może ich decyzje dotyczące życiowych partnerów byłyby takie same. Być może nawet ze swiadomością tego, jak to ich wspólne życie będzie wyglądać. BYĆ MOŻE – bo nie każda z nas, współczesnych kobiet, jest w stanie to zrozumieć. Zaliczam się do nich. I autentycznie podziwiam te heroiczne żony, które z pokorą znosiły emocjonalne niewygody i brak stabilności. Wspierając wybranków swojego serca w trudnej, artystycznej codzienności, w niełatwych czasach i wyniszczających wyborach. Oni zaś mimo burzliwego życia odnajdowali spokój i wyciszenie w ramionach swych lojalnych kobiet. Paradoksalnie to one dawały im siłę, zbierały z podłogi, rozświetlały drogę i pchały do przodu. Po przeczytaniu książki „Żony Bogów” mam jednak nieodparte wrażenie, że ta ważna rola jest wciąż kompletnie niezauważana. Wciąż pozostaje marginalna a powinna być kluczowa. Również po to, by w pełni zrozumieć wielką twórczość owych literackich bogów.

Żony Bogów. Rita żona Gombrowicza

Rita, żona Gombrowicza. Źródło zdjęcia: https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=images&cd=&ved=0ahUKEwjg45TejPPNAhWFBZoKHR2sA6wQjxwIAw&url=http%3A%2F%2Fkobieta.gazeta.pl%2Fkobieta%2F56%2C107880%2C19132862%2Crita-zona-witolda%2C%2C1.html&psig=AFQjCNEeUm08Z-1l-zrkvqXrcXVtoDWYWg&ust=1468590668803934

Żony Bogów. Carol, żona Miłosza.

Carol, żona Miłosza. Źródło zdjęcia: http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107880,19132862,janina-i-carol-zony-czeslawa,,3.html

Żony Bogów. Anna, zona Iwaszkiewicza.

Anna, żona Iwaszkiewicza. Źródło zdjęcia: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/zdjecia/8999176,jaroslaw-iwaszkiewicz-jego-zona-i-ten-trzeci,15919786,id,t,zid.html

Żony Bogów. Okładka książki.

Żony Bogów, Sławomir Koper. Źródło zdjęcia: https://madbooks.pl/zony-bogow

Źródła z których korzystałam:

Żony Bogów, sześć portretów żon sławnych pisarzy„, Sławomir Koper, Wydawnictwo Czarne i Czerwone, 2015r.

Miłość Iwaszkiewicza„, Leszek Bugajski, Newsweek, 05.11.2012r.

Sławomir kupił mi słońce„, Majka Lisińska-Kozioł, Tygodnik Powszechny, 04.01.2004r.

Ciemne oblicze Gombrowicza. Będzie skandal dekady? Wdowa po pisarzu 40 lat ukrywała prawdę, teraz ją ujawni.„, Michał Wąsowski, Grupa Na Temat.

Czesław Miłosz przeżywał wszystko intensywniej niż innych„, Magdalena Huzarska-Szumiec, Gazeta Wrocławska, 11.05.2011 r.

Sprawdź także

2 komentarze

  • Reply Bozena Morton 16 lipca 2016 at 02:03

    I’ve been meaning to post here on several occasions before to say that I really enjoy reading your blog, Sylwia. I appreciate the feminist slant, the way you engage with the subject, and the stories you choose, both the not-so-personal and the personal ones. I’ve learnt a lot of interesting things from your stories… So thank you and keep writing. You are good!

    • Reply Tresciwa 18 sierpnia 2016 at 11:56

      Thanks for beautiful words! Jobs made that I had to give up writing on the blog. However, after a review like this, I get down to work again :). Best wishes!

    Zostaw komentarz