Krakowianka z Pomorza

Regionalizmy krakowskie w Trójmieście

4 listopada 2015

Nigdy nie zapomnę jak na początku mojego pobytu w Gdyni wpadłam na pomysł, że zrobię mojemu chłopakowi plebejski obiad z kiszki, zasmażanej kapusty z dodatkiem wędzonej słoniny i ziemniakami pieczonymi z rozmarynem. Kupiłam wszystko. Oprócz kiszki. Odwiedziłam wszystkie sklepy w okolicy. Nic! Wszędzie patrzono na mnie jak na wariatkę i wszędzie zza lady słyszałam krótkie: „Nie ma!”. Nikt się nie pokwapił aby spytać co to właściwie jest. Gdybym powiedziała sprawa wyjaśniła by się dużo szybciej. Tymczasem przy kolacji, na którą przygotowałam coś zupełnie innego mój ówczesny chłopak, a teraz mąż, miał ze mnie niezły ubaw.

– Słuchaj nie używałaś nigdy słowa „kaszanka”? 

– No w sumie używałam, ale jakoś tak z przyzwyczajenia…  – tłumaczyłam a on się śmiał!

No właśnie!! Z przyzwyczajenia…

Na początku mojego pobytu w Trójmieście łapałam się na tym, że znajomi pytali mnie o różne – dla nich dziwne a dla mnie naturalne – regionalizmy krakowskie. Nie zdawałam sobie sprawy, jak subtelne ale zauważalne, są różnice językowe pomiędzy tymi dwoma regionami. Oczywiście w skali całego kraju jest ich dużo więcej, ale z oczywistych względów skupiam się jedynie na własnych doświadczeniach.

Krakowskie regionalizmy

Pamiętam jak wkurzałam się za każdym razem, kiedy w pracy kolega i dziennikarz zwracał mi uwagę, że nie mówi się „oglądnąć” a „obejrzeć”. Obracałam jego uwagi w żart, ale sytuacja mnie irytowała. W końcu W Gazecie Wyborczej natknęłam się na wypowiedź wybitnego językoznawcy Jerzego Bralczyka:

„Czy możemy coś „oglądnąć” czy tylko „obejrzeć”? „Wyglądnąć” czy tylko „wyjrzeć”? Na południu Polski te formy” „oglądnąć”, „wyglądnąć”, „zaglądnąć”, które bardziej nawet pasują do „oglądać, „wyglądać”, „zaglądać” są często używane. Jako regionalizmy powinny właściwie zostać! W języku ogólnopolskim, wtedy kiedy bardziej się staramy, kiedy tworzymy tekst na potrzeby wszystkich powinniśmy jednak stosować formy ogólnopolskie: „wyjrzeć”, „zajrzeć” i „obejrzeć” a „oglądnąć” zostawmy Małopolanom.”

Jednym słowem jest to regionalizm. Forma dopuszczalna. 

Podobnie jest z wyrażeniem wychodzę „na pole”. Nikt mnie pod tym kątem nie poprawiał ale dla wielu było ono niemal egzotyczne. Na początku przeprowadzałam niekończące się dyskusje o tym, że my w Krakowie nie wychodzimy „z pola na dwór” a „z dworu na pole”. Jak może być inaczej, skoro mieszkało się we dworach?? Tłumaczyłam również, że według Słownika Poprawnej Polszczyzny (D.Podlawka, M.Świątek-Brzezińska) jest to regionalizm małopolski oznaczający „podwórze” np. „Dzieci bawiły się na polu”. Z tego wynika, że to jak najbardziej poprawny wyraz, a że jestem z Małopolski mówię również tak.  Jedni przytakiwali, inni się ze mną nie zgadzali.

Na początku tego roku Małopolska na Facebooku zamieściła grafikę z hasłem: „Nigdy nie przestanę wychodzić na pole”. To była prowokacja. Okazała się bardzo skuteczna. Mało, który post oficjalnej instytucji spotkał się z aż takim odzewem. W artykule dziennikarki Gazety Wyborczej, Małgorzaty Skowrońskiej (28.01.2015) tak wypowiada się na ów temat Adrian Gamoń, dyrektor Social Frame – firmy która wspiera urząd marszałkowski w komunikacji na FB:

„Za każdym razem wyjście „na pole” i użycie „pola” wywołuje ogromne emocje, sprawiając że są to najbardziej wirusowo rozprzestrzeniające się treści regionalne na FB w Polsce. Większość kraju wychodzi „na dwór”. Skoro tak to warto podkreślać „pole” jako coś wyjątkowego, naszego, godnego przypominania i kultywowania”

Zgadzam się i niech tak zostanie. Regionalizmy są piękne!!

Jakie jeszcze słowo funkcjonujące w Krakowie, jest niemal niespotykane gdzie indziej? Otóż mało który z moich znajomych wiedział co oznacza słowo „flizy”. „Że co?” słyszałam za każdym razem jak nieopatrznie go użyłam. Otóż w Krakowie się „flizuje” a nie „kafelkuje”. „Flizy” to gdzie indziej „kafelki”. Oczywiście nie oznacza to, że „na dwór” albo „na podwórko” nie wychodzą też rodowici Krakowiacy. Oni również używają formy „obejrzeć” i słowa „kafelki”. Jednak wspomniane małopolskie formy funkcjonują i mają się dobrze.

Z jakimi nieznanymi mi wcześniej słowami zetknęłam się w Trójmieście?

W Krakowie od zawsze na zakupy chodziło się na Kleparz. Nazwa wzięła się od Starego Kleparza. Najstarszego targowiska w mieście. Działającego nieprzerwanie od XIV wieku. Niegdyś stanowił on rynek odrębnego miasta Kleparza. Stąd jego nazwa. Przyjęło się, że wszystkie inne place handlowe nazywa się w Krakowie Kleparz. Moi rodzice również najczęściej robią zakupy na kleparzu. Tyle tylko, że w Bronowicach. Tu, w Trójmieście większość mówi „Idę na zakupy na rynek?”. W pierwszych latach nie mogłam się do tego zupełnie przyzwyczaić. Od razu przed oczami stawał mi nasz Krakowski Rynek Główny. Teraz już przywykłam.

Co mnie jeszcze dziwiło? Przytoczę pewną rozmowę.

– Zgniły i tyle! – zakończyła moja znajoma opowieść o podwładnym, z którym od dawna nie mogła dojść do porozumienia.

– Jak to zgniły? – pytam – Rozumiem, że się obija, że wszystko zwala na Ciebie ale dlaczego zgniły? Śmierdzi, czy co? Czemu się śmiejesz?

– Bo „zgniły” to u Kaszubów oznacza leniwy!

No właśnie. Jak mogłam nie wiedzieć!?

Po przeprowadzce słowem, którego w znacznym stopniu nadużywałam było „tak”. Niektórzy zwracając się do mnie kończyli swoje zdanie właśnie w ten sposób. Najczęściej odpowiadałam twierdząco.

– Jak skończysz pracę przyjedź do mnie, tak!

– Tak

– Byłam wczoraj w sklepie, gdzie poprzednim razem widziałyśmy tą sukienkę tak! I wyobraź sobie, że już jej nie ma, tak.

– Tak

– Idziemy z Jackiem na ten koncert. Idziecie z nami tak.

– Tak?

– Spóźniłam się rano do pracy tak. Wszystko przez moje dzieci, ja przy nich nie mogę nawet do toalety tak.

– Tak?

– Spójrz ona wygląda fantastycznie. Jeszcze parę miesięcy i będę wyglądać podobnie tak.

– Nie!

– Jak to? Taak!

– Oj przestań! Nigdy nie dobijesz do jej wagi tak?

Ups…

Od dawna nie zwracam już na to uwagi ale prawda jest taka, że niektórzy kochają to słówko. Kolejnym słowem, które mnie zauroczyło to kaszubskie „stolem”, czyli olbrzym.

Interesujące jest również to, że część osób z uporem maniaka używa słowa „perfumy” w liczbie pojedynczej. Oczywiście absolutnie nie generalizuję ale po raz pierwszy zetknęłam się z tym tutaj i to nagminnie. Tymczasem perfumy liczby pojedynczej nie mają. Zgodnie z tym co mówi prof. Miodek to jest tak zwane plurale tantum jak sanie, sanki, drzwi, nożyce, grabie, czyli forma używana tylko w liczbie mnogiej. Według Mirosława Bańko z PWN „ta perfuma” to regionalizm wschodni. Region Trójmiejski natomiast to podobno ta część Polski, gdzie dominują nowe dialekty mieszane z różnych rejonów kraju. 

Wielu językoznawców uważa regionalizmy za potrzebne. Twierdzą, że wyzbywanie się ich to zapominanie o naszych korzeniach i kulturze. Nie one powinny razić a styl wypowiedzi. Profesor Jerzy Bralczyk spytany przez dziennikarza Marka-Lubasia-Harnego, czy używanie regionalizmów w mowie oficjalnej np. przez polityków, jest zgodne z dobrym mówieniem, czy nie jest? Odpowiedział: 

„To jest rzecz pewnego gustu. Mnie regionalizmy na ogół cieszą, i jeśli znajdę u kogoś, na przykład u jakiegoś zacnego profesora, jakąś dawną formę, jak choćby wspomniane „oglądnąć”, to się cieszę, że ktoś kultywuje taką formę. Mnie się to kojarzy z czymś dawniejszym, a im dłużej żyję tym bardziej cenię takie wyrażenia, które kiedyś były a o których zapomnieliśmy. Lubię to po prostu ale też zależy o jakich regionalizmach mówimy.”

Na koniec ciekawostka. Słowa, które znaczą to samo a brzmią inaczej w Krakowie i na terenie reszty kraju. Również w Trójmieście.

Kraków Trójmiasto
ćwibak keks
zastrugaczka temperówka
zamek suwak
bańki bombki
nakastlik szafka nocna
jarzyny warzywa
borówki jagody
chrust faworki
cyferblat tarcza z zegara
glizda dżdżownica
kuknąć podglądać
agar chuligan
akuratnie porządnie coś zrobić
andrus łobuziak, psotnik
bitki kotlety z wołowiny
w te i wewte tam i z powrotem
winkiel róg ulicy
weź! weź przestań!
pantofel

kapeć

plucha

słota

przykrzy mi się

nudzi mi się

serowiec

sernik

rychtuj się

przygotowuj się

ślamazara

flegmatyk

wadzić się

kłócić się

buc

wulg.

męski narząd rozrodczy,

pejoratywne określenie kogoś nieprzyjemnego i złośliwego

 

 

 

 

 

 

Sprawdź także

Brak komentarzy

Zostaw komentarz